3 typy pracowników, których nie chcesz zrekrutować

Co to w ogóle za fanaberie z tym przyjaznym miejscem pracy! A employer branding i odpowiedzialny biznes to totalna ściema. Wiecie co jest ważne? Sprzedawać, sprzedawać, sprzedawać! To jest zdanie mojego sąsiada, wypowiedziane na ciepłej cypryjskiej ziemi znad basenu. Pewnie kiedyś bym się z nim zgodziła. Teraz zgodzę się częściowo.



Wokół mnie sami przedsiębiorcy. Ze śpiewem na ustach zakładają start upy, wynajmują biura, otwierają sklepy i rekrutują ludzi. Niby takie proste – rozmowa kwalifikacyjna, pozytywne wrażenie, zgoda na wysokość wynagrodzenia i jedziemy drogi kolego! Sprzedawać, sprzedawać, sprzedawać! Tyle, że po pewnym czasie okazuje się, że zrekrutowany to:

LESER
Kiedy szef słyszy wyraźnie anielskie trąby i temat przewodni z Gwiezdnych Wojen, a energią mógłby zasilić murzyńską wioskę, jego pracownik pozostaje w fazie zen i jedyne co słyszy to podszepty krasnoludków do odwiedzenia Pudelka i wypicia kolejnej kawki przy ciasteczku. Szef z pianą na ustach usiłuje tchnąć w pracownika życie, a ten głuchy i ślepy na dym z uszu szefa koncentruje się na unikach.

LUZAK
Kiedy szef wyraźnie widzi cel i drogę ku niemu, pracownik ze swadą jamajskiego rasta wypala faję i przekazuje znak pokoju. Nie rozumie o co ten krzyk i zaleca wyluzowanie. Szef w ogóle nie rozumie idei wyluzowania, kiedy widzi poziom zaangażowania swojego świeżego jak rzodkiewka na wiosnę pracownika. Przerabia najpierw skowyt wewnętrzny, a później zewnętrzne wycie, co wprawia Luzaka w niesmak i szeroko opowiada o swoim zupełnie zwariowanym szefie.

SKOCZEK
Kiedy szef z takim trudem i nakładami zrekrutuje pracownika ma prawo oczekiwać, że staż pracy tegoż będzie dłuższy niż 2 tygodnie. Zwłaszcza, jeśli udało mu się trafić na prawdziwy brylant. Brylanty jednak są rozkosznie świadome swojej wartości, albo stają się takie po pewnym czasie. I oczekują więcej i lepiej. Jeśli szef nie wie, czego brylant oczekuje, brylant macha łapką i spada.

W ostatnim Harvard Business Review, magazynie idiotycznie drogim, z którego bezczelnie spisuję korzystając z mojego flexi i wygodnych kanap w Empiku wyczytałam, że firmy zaczynają rozumieć wartość trzech elementów w odniesieniu do poprawy swojego biznesu:

– zaangażowanie pracowników

– zatrzymywanie największych talentów

– optymalna produktywność

Jeśli zatem ponoszą koszty i stres rekrutacji chcą się upewnić, że dostaną od ludzi najwięcej. W tym celu wykorzystują analizy i badania pod kątem satysfacji pracowników. Liczą się liczby, a one nie kłamią. Takie analizy służą im później do budowania programów i polityk skierowanych do pracowników i pracownikom przyjaznych. Wszystkiego, co sprawi, że pracownik będzie zadowolony, da z siebie więcej, a firma na tym zarobi. I tak:

1. Firma Netflix stosuje nowatorską politykę urlopową. Daje pracownikom wolność – urlopy i nieobecności nie są rejestrowane przez system. Zero odbijania karty.

2. Best Buy stosuje ROWE. Results Only Work Environment. Liczą się tylko rezultaty. Gdzie i kiedy do nich dojdziecie – Wasza broszka.

3. Sysco analizuje pracowników badając każdy swój oddział pod kątem atmosfery w pracy, satysfakcji, efektywności oraz badając  stopień rotacji.

Analizy w ostatniej firmie pokazały, że oddziały, gdzie zanotowano najlepsze wyniki miały najwyższe obroty, niższą rotację i nadzwyczajny poziom lojalności klientów.

Pozostaje pytanie: czy zwycięskie oddziały miały najlepiej zrekrutowanych pracowników, czy może stworzono im idealne miejsce pracy, w którym kwitną jak wiosenne krokusy? A może wieść o idealnym miejscu pracy poszła w świat i dzięki temu zrekrutowano najlepszych? Hmmm…

Idzie lepsze moi drodzy. Choć dla pewnego typu ludzi (osobowość ‘czy się stoi czy się leży…’) niekoniecznie… Co jest lepsze? Zasuwać w pocie czoła, mieć na koniec dnia satysfakcję z pracy i lubić swoje miejsce pracy oraz być traktowanym jak dorosły, czy może radośnie się obijać, grać z pracodawcą w kotka i myszkę, nadawać na niego na Facebooku, narzekać znajomym i wiecznie szukać pracodawcy, który to wszystko zaakceptuje?

Drodzy młodzi przedsiębiorcy, jeśli macie zamiar stworzyć sporą firmę i czeka Was więcej rekrutacji – zacznijcie budować swoją markę pracodawcy. Niech rozniesie się, że jesteście w porządku, dbacie o atmosferę, dajecie żyć, macie respekt dla swoich ludzi i angażujecie ich, choć sporo wymagacie w zamian.  Świat jest pełen ambtnych ludzi, którzy chcą pracować, chcą czuć satysfakcję ze swoich dokonań i mają z tego radość. Celujcie w nich, ustrzelcie i zatrzymajcie jak długo się da.

1 Komentarz
  1. Błyskotliwe, zabawne , celnie prawdziwe.Blogi Pani Aleksandry czyta się z przyjemnością, gratuluję.

    Dorota

Dodaj Odpowiedź

Share This
Login/Register access is temporary disabled
Porównaj narzędzia
  • Total (0)
Porównaj
0